Zaznacz stronę
Przeczytasz w 3 min.

Chciałabym podzielić się z Tobą historią mojego dołączenia do zespołu PAW. Złożyło się na nią kilka bożych przypadków. Mam nadzieje, że historia Cię zaskoczy. 🙂 

To był marzec 2017 roku. Pewien młody mężczyzna upojony tajemniczością świata charyzmatycznego, świeżo po nawróceniu postanowił pojechać do Wrocławia na dwudniową konferencje pt. „Życie czciciela”. Jedną z konferansjerek była Terri Terry. Zapowiadały się dwa dni pełne ognia. Ów młody mężczyzna miał jednak pewien problem, mianowicie nie miał noclegu. Jednak w jego sercu żyło przekonanie, że Bóg jakoś tę sprawę załatwi. 

Dzień startu konferencji był wspaniały. W jednym miejscu spotkało się gro ludzi, znajomych, żeby wielbić Pana Jezusa, słuchać inspirujących konferencji, spędzić czas ze sobą. Młody mężczyzna pomyślał w pewnym momencie, żeby poprosić o pomoc w załatwieniu noclegu pewną znajomą z Wrocławia. Ona na szczęście zgodziła się mu pomóc. Po nie długiej chwili wróciła z informacją, że jest na tej konferencji wspólnota z Krakowa, która nocuje u braci franciszkanów i że przygarną ów młodego mężczyznę. Tak się stało. Po pierwszym dniu konferencji wszyscy wsiedli do aut, żeby udać się na miejsce noclegu. Jednak po drodze zrodził się pomysł, żeby pojechać na Wrocławski rynek, a tam szybko się okazało, że ich planowany spacer nie był zwykłym spacerem… .

Grupa świeżo poznanych znajomym w pogodnym tempie przeszła przez Plac Solny, a kiedy z tamtejszych budek unoszący się w powietrzu zapach kwiatów ledwie zniknął z ich nozdrzy, ów młody mężczyzna powiedział – Mam takie przekonanie, że zaraz spotkamy kogoś nad kim będziemy się modlić. Zapadła cisza. Ledwie doszli do fontanny i usłyszeć dał się głos młodego mężczyzny – Jest! To ona! Kto idzie się ze mną modlić? Zgłosiło się kilka osób. Młoda dziewczyna szła o kulach, na kolanie miała ortezę. Towarzyszyła jej koleżanka. Ta grupka dziwaków podeszła do niej z pytaniem, czy mogą się za nią pomodlić. Zgodziła się. Zapanowała niezwykła atmosfera, tak jakby ktoś otoczył tych ludzi bańką wypełnioną pokojem, Bożym pokojem. Dziewczyna była bardzo poruszona. Widać to było w jej oczach. Dziękowała za modlitwę. Mówiła, że o wiele lepiej się czuje, że jest jej lżej. Chore kolano w tym momencie ani się nie polepszyło, ani się nie pogorszyło, ale wszyscy modlący mieli takie przekonanie, że wydarzyło się coś ważniejszego – Duch Święty dotknął jej serca. Jednym z tych modlących się wariatów był Paweł Wszołek, lider zespołu PAW, autor większości pieśni które są na płycie, który po modlitwie z pytaniem do Taty o to, kto ma być członkiem zespołu, zaprosił moją ukochaną do tego pięknego dzieła. Natomiast ów młodym mężczyzną byłem ja, Paweł Szczabel, który tę historię dla Ciebie odtworzył. Bardzo szybko złapałem z Pawłem W. świetny kontakt. Często do siebie dzwoniliśmy, spotykaliśmy tu i ówdzie. A kiedy przyszedł dzień mojego i Madzi ślubu, Paweł stał obok mnie, jako mój świadek. Jesteśmy mega wdzięczni Bogu za niego.

I na koniec jeszcze jeden krótki wątek. Moja żona, Magdalena Szczabel w marcu 2017 roku nie miała zielonego pojęcia, że taki gość jak ja – Paweł Szczabel – w ogóle istnieje. A najlepsze jest to, że ja zakochałem się w Madzi w 2015 roku… .

Chcesz poznać historię jak poznałam się z Pawłem (moim mężem)? Do usłyszenia.

Błogosławię,

Magdalena Szczabel